Wczytuję dane...

Bitwa o gluten

W Internecie roi się od artykułów na temat diety bezglutenowej, padają pytania – hit czy kit, nowa moda, dieta dla nowobogackich? Często zapomina się jednak o tym, że produkty bezglutenowe powstały z myślą o osobach nietolerujących glutenu - z podobnym problemem borykam się od lat.

Spotykam się jednak z niedowierzaniem. przeróżni „specjaliści” poczuwają się do wygłaszania jakże mądrych tez obalających istnienie nietolerancji na gluten. Ciągle ktoś zaczepnie zaczyna rozmowę: „Przyznaj się, chcesz być na czasie” albo „Zjedz trochę bułeczki, od tego jeszcze nikt nie umarł”…Tak… Z perspektywy kogoś, komu układ pokarmowy żadnych rewelacji nie serwuje na pewno wydawać się to może bardzo proste, tak jednak nie jest. Zjedzenie nawet jednej pszennej bułeczki może zakończyć się poważnymi problemami zdrowotnymi.  Znam osoby, które od razu potrzebują interwencji lekarskiej.

Nieprawdą jest także, że tak zwani bezglutenowcy, glutenu nie lubią. Nic bardziej mylnego, wielu z nas uwielbia polski, świeży chleb i bardzo chciałoby móc go jeść, tak samo jak nie martwić się o to czy wychodząc z domu na dłużej będzie mieć możliwość zjedzenia posiłku bezglutenowego.  Z roku na rok jest coraz lepiej, coraz więcej restauracji czy sklepów pamięta o bezglutenowcach, ale wciąż trzeba nieźle się nagimnastykować, żeby znaleźć odpowiednie dla nas miejsce. Osoby zdrowe często nie zdają sobie sprawy z tego jak wiele pracy może nas kosztować planowanie posiłków i że jest to operacja dość skomplikowana, wymagająca dobrych umiejętności organizacyjnych.

Nie rozumiem też argumentów na temat szkodliwości produktów bezglutenowych, analizy składu produktów gotowych. Owszem część składników może na pierwszy rzut oka być podejrzana, choć tak naprawdę są to składniki przeciętnemu Kowalskiemu nieznane, jak np. agar-agar, część rzeczywiście do najlepszych nie należy, ale ile z osób krytykujących dietę bezglutenową zastanawiało się nad tym, co jest w składzie ulubionego chleba z supermarketu…Bo muszę je zmartwić - nie jest to tylko woda, mąka i drożdże, a w kuszących nas od progu swoim zapachem bochenkach roi się od ulepszaczy i konserwantów. W końcu te super chleby często mogą stać tygodniami w naszych domach nieskalane pleśnią. Po drugie czy ktoś kiedyś zastanawiał się nad tym, że my po prostu nie mamy wyjścia? Nie możemy jeść glutenu. I tyle, albo aż tyle. To bardzo proste, choć dla wielu osób wciąż niezrozumiałe.

Zresztą czy ta dyskusja powinna mieć miejsce?…Nie jestem zwolennikiem zaglądania nikomu do talerza, ani dawania złotych rad. Każdy z nas doskonale wie, albo przynajmniej wiedzieć powinien, co jeść może, a co powinien omijać szerokim łukiem, co sprawia, że czuje błogość w ustach, a co mogłoby nie istnieć.

Jestem fanem zbilansowanej diety, uważam, że można jeść wszystko, najważniejszy jest umiar. Choć do tego potrzeba dużej samoświadomości, znajomości swojego ciała. Jeśli mamy ograniczenia, takie jak mamy my bezglutenowcy, pewne składniki musimy zastępować, ale dzięki temu, że na rynku pojawia się coraz więcej produktów dla  nas przyjaznych, możemy cieszyć się znów smakiem ulubionych dań. I tu znów złośliwi powiedzą: makaron kukurydziany nie smakuje tak samo „jak prawdziwy” makaron. Owszem, tak jest, ale kiedy nie masz innego wyjścia cieszysz się, że istnieją zamienniki, nie wspominając o tym, że po pewnym czasie będąc na diecie bezglutenowej nasze kubki smakowe zmieniają się i to, co dla osoby zdrowej wydaje się niesmaczne, dla nas takie nie jest. A przynajmniej takie jest zdanie moje i moich bezglutenowych znajomych.

A co do ceny, wiele razy słyszę argument, że żeby być bezglutenowcem, trzeba mieć wypchany po brzegi portfel. I tak i nie. Owszem, produkty bezglutenowe są droższe, choć na przestrzeni ostatnich lat obserwuję znaczny spadek cen. Oferta jest coraz bardziej zróżnicowana, nikt już nie ma monopolu na produkty bezglutenowe, nie muszę już też wyjeżdżać na zakupy do Niemiec, a i skala problemu niestety jest większa, coraz więcej osób glutenu nie toleruje, więc na pewno to wszystko rzutuje na spadek cen. Jeśli weźmiemy jednak pod uwagę fakt, że wiele produktów gotowych, słodyczy, przekąsek, które zawsze jakimś cudem lądowały w naszym koszyku, już się w nim nie znajdują, bo mają w swoim składzie mąkę, okazuje się, że tak naprawdę sporo też możemy zaoszczędzić.

Poniżej moje subiektywne Top 5. Produktów, z Domku Natury które wszystkim polecam!

  1. Makaron bezglutenowy spaghetti 500g SAMMILLS
  2. KASZA JAGLANA BEZGLUTENOWA BIO 500 g - BIO PLANET
  3. PIĘĆ PRZEMIAN Mieszanka do wypieku chleba z czarnuszką bezglutenowa 500g
  4. MIESZANKA DO PIECZENIA CIASTA NA PIZZE BEZGLUTENOWA BIO 350 g - BAUCK HOF
  5. BROWNIE Z KAKAO I CUKREM KOKOSOWYM BIO 290 g - ZDROWO NAMIESZANE